Podatek piwny od reklamy w punktach sprzedaży

W ostatnim czasie doczekaliśmy się kilku ważnych wyroków NSA dotyczących marketingu i sprzedaży on-line napojów alkoholowych, a więc tematu już opisywanego na blogu. O wyrokach odnoszących się do działalności sklepów internetowych niedługo napiszę szerzej. Dziś jednak chciałem zwrócić uwagę na wyrok NSA z 31 marca 2015 (II FSK 707/13), który wyjaśnia jak stosować tzw. „podatek piwny”, tj. opłaty od reklamy napojów alkoholowych, przewidziane w art. 13[2] ustawy o wychowaniu w trzeźwości.

Czym jest „podatek piwny”?

Szczególna opłata od reklamy napojów alkoholowych, wnoszoną przez podmioty świadczące usługi reklamowe, została wprowadzona nowelizacją ustawy z dnia 28 marca 2003 r. Dodany nowelizacją przepis art. 13[2] był kilkukrotnie zmieniany. W obowiązującym brzmieniu stanowi, że „podmioty świadczące usługę będącą reklamą napojów alkoholowych wnoszą na wyodrębniony rachunek utworzony w tym celu przez ministra właściwego do spraw kultury fizycznej opłatę w wysokości 10% podstawy opodatkowania podatkiem od towarów i usług wynikającej z tej usługi”. Wartością, będącą podstawą obliczenia tej kwoty, jest wartość świadczonych usług netto. Nie podlegają opłacie wydatki poniesione przez producenta lub dystrybutora napojów alkoholowych na reklamę prowadzoną własnym sumptem.

Zgodnie z art. 13[2] ust. 2 podmioty zobowiązane do wnoszenia opłat zobowiązane są do sporządzenia i przekazania do właściwego urzędu skarbowego deklaracji sporządzonej wedle wzoru określonego w rozporządzeniu Ministra Sportu i Turystyki z dnia 1 marca 2011 r. Deklaracje powinny być składane do 20-go dnia miesiąca, w którym powstaje obowiązek wystawienia faktury VAT na wynagrodzenie z tytułu prowadzonej reklamy lub jego część.

Czy podatek piwny dotyczy też punktów sprzedaży?

Przepisy dotyczące podatku piwnego budzą sporo wątpliwości. Najpoważniejsze z nich związane były z zakresem jego zastosowania i tym, czy znajduje on zastosowanie do reklamy prowadzonej w punktach sprzedaży wymienionych w art. 13[1] ust. 9. Chodzi tu o reklamę prowadzoną „wewnątrz pomieszczeń hurtowni, wydzielonych stoisk lub punktów prowadzących wyłącznie sprzedaż napojów alkoholowych oraz na terenie punktów prowadzących sprzedaż napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia w miejscu sprzedaży”. W punktach tych nie stosuje się bowiem zakazów i ograniczeń odnoszących się do reklamy napojów alkoholowych, wynikających z art. 13[1] ust. 1-8 ustawy, a więc można twierdzić, że skoro do reklamy prowadzonej w takich miejscach nie stosuje się przepisu 13[1], to nie stosuje się ustawy w ogóle, w tym art. 13[2] przewidującego obowiązek wnoszenia opłat.1

Przywołany na wstępie wyrok NSA wyjaśnia zasady pobierania „podatku piwnego” od reklamy prowadzonej w punktach sprzedaży. Choć odnosi się bezpośrednio do sytuacji podmiotów prowadzących punkty sprzedaży piwa do spożycia na miejscu, to wynikające z niego wnioski mają szersze znaczenie. Powinien on być bowiem uwzględniony przez podmioty prowadzące reklamę piwa w miejscach, w których prowadzona jest sprzedaż alkoholu do spożycia poza miejscem sprzedaży (sklepów detalicznych, hurtowni itp.). Ponadto dotyczy również tych, którzy prowadzą reklamę napojów alkoholowych innych niż piwo w miejscach wymienionych w art. 13[1] ust. 9. „Podatek piwny” powinny też odprowadzać podmioty prowadzące w punktach sprzedaży reklamę alkoholi innych niż piwo (alkoholi mocnych, win, alkopopów itp.).

Co orzekł NSA

W wyroku NSA nie zaakceptował argumentacji (inna sprawa, że chyba niezbyt zręcznie prowadzonej), że w związku z treścią art. 13[1] ust. 9 u.w.t. („Zakazy określone w ust. 1-8 nie obejmują reklamy i promocji napojów alkoholowych prowadzonej w […]”) do komunikacji marketingowej w tych miejscach nie stosuje się przepisów ustawy, a więc komunikacja ta nie jest reklamą napoju alkoholowego i nie podlega opłacie.  W ocenie NSA o kwalifikacji usługi jako reklamy podlegającej opłacie decyduje znaczenie wyłącznie definicja legalna reklamy napoju alkoholowego z art. 2[1] pkt 3 ustawy. W konsekwencji jeżeli usługa może być zakwalifikowana jako reklama napoju alkoholowego, to podlega opłacie przewidzianej w art. 13[2] ust. 1 niezależnie od miejsca, w którym jest prowadzona. 

Pod względem prawnym takiemu rozstrzygnięciu trudno coś zarzucić. Jednak problem z definicją reklamy napoju alkoholowego wynika z faktu, że jest ona niezwykle szeroka. Nieco ją upraszczając jest to publiczne rozpowszechnianie oznaczeń indywidualizujących (znaków towarowych, nazw, innych oznaczeń) napój alkoholowy w celu ich popularyzacji. Prowadzenie reklamy w lokalu dostępnym dla publiczności spełnia warunek „publicznego rozpowszechnienia”. Jak wskazał NSA miejsce publiczne to bez wątpienia miejsce ogólniedostępne, a więc miejsce do którego wstęp ma każdy bez ograniczeń, miejsce dla bliżej nieokreślonej liczby osób. Dla uznania danego miejsca za publiczne wystarczy więc stwierdzenie, że dostęp do niego ma bliżej nieokreślona liczba osób (każdy).2 Jeżeli chodzi o interpretację przesłanki „publiczności” NSA przyjął po prostu, że jak ktoś płaci za określone eksponowanie znaku towarowego piwa, to podejmuje działania mające na celu „popularyzację” tego znaku i aktywność taka winna być uznana za reklamę napoju alkoholowego.

W tak rozumianej reklamie mieści się więc szereg typowych działań podejmowanych w punktach sprzedaży. Chodzi tu nie tylko np. umieszczanie plakatów reklamowych, ale też i montowanie plafonów ze znakiem towarowym piwa przed wejściem do lokalu, wydawanie podkładek pod piwo, eksponowanie wyposażenia oznaczonego logotypem producenta itp.

Konsekwencje dla sieci handlowych

Wyrok NSA ma pewne implikacje również dla sieci handlowych. Obecność towaru w sieciach handlowych wiąże się z reguły z pewnym współfinansowaniem przez producenta określonej aktywności marketingowej. Tymczasem w świetle wyroku NSA za reklamę napojów alkoholowych mogą być uznane wszelkie odpłatne świadczenia związane z ekspozycją towaru w punkcie sprzedaży.  Trudno zakwestionować obowiązek odprowadzenia przez sieć handlową opłat od wynagrodzenie za umieszczenie materiałów POS (np. listew półkowych, nalepek podłogowych, ekspozytory itp.), jednak rozumowanie zawarte w wyroku NSA wskazuje, że być może opłaty powinny być pobierane również od wynagrodzenia za określoną ekspozycję piwa, np. jego umieszczenie na czołówkach alejek handlowych.  Obok kontrowersyjnego zakazu pobierania innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży, wynikającego z art. 15 ust. 1 pkt 4 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, jest to dodatkowy element ryzyka prawnego przy współpracy na linii dostawca-sieć handlowa.

Nie wszystkie aktywności marketingowe wiążą się z opłatą

Z wyroku NSA wynika, że zakres komunikacji reklamowej podlegającej opłacie jest bardzo szeroki. Podatek piwny nie obejmuje jednak wszystkich aktywności marketingowych. Nie wiąże się z obowiązkiem uiszczenia opłaty ta działalność, która nie jest reklamą napojów alkoholowych. Wyróżnić można tu dwie grupy działań Po pierwsze poza zakresem zastosowania omawianego przepisu należy lokować promocję oraz informowanie o sponsorowaniu przez producenta lub dystrybutora napojów alkoholowych, również zdefiniowane w art. 2[1] ustawy. Po drugie nie jest reklamą napoju alkoholowego w rozumieniu ustawy tzw. „reklama ślepa” (reklama pozbawiona oznaczeń indywidualizujących napój alkoholowy, np. treaser kampanii reklamowej piwa), jak również komunikacja z konsumentem pozbawiona elementu publiczności („reklama niepubliczna”). Wyrok NSA pokazuje jednak, że kwalifikacji przekazu pod kątem ewentualnego obowiązku uiszczenia opłaty należy dokonywać z dużą ostrożnością.

fot. FreeImages/Hervé de Brabandère

  1. Poglądu takiego broniłem we własnych publikacjach, m.in. w: E. Traple (red.), Prawo reklamy i promocji, Warszawa 2007, s. 164-165
  2. Nieco humorystycznie brzmią w tym kontekście wywody strony skarżącej, że umieszczenie plafonu na lokalu nie miało charakteru publicznego rozpowszechniania, bo lokal jest położony w suterynie i mało kto do niego zagląda
Buffer this pageShare on LinkedInTweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+

Zbigniew Okoń

Jestem prawnikiem, radcą prawnym, doktorem nauk prawnych. Pracuję zawodowo, naukowo i sporo wykładam. Od blisko 20 lat moja aktywność koncentruje się wokół prawa nowych technologii i prawa marketingu. Więcej…

Może Ci się również spodoba